

Tajemnica Belwederu

Parametry
- Stan
- Nowy
- Faktura
- Faktura VAT
- Wydawnictwo
- Wydawnictwo CM
- Wydanie
- Standardowe
- Język
- polski
- Okładka
- miękka
- Waga (z opakowaniem)
- 0,17 kg
- Szerokość produktu
- 12 cm
- Numer wydania
- 1
- Autor
- Ludwik Kurnatowski
- Liczba stron
- 192
- Tytuł
- Tajemnica Belwederu
- Rok wydania
- 2 014
- ISBN
- 9788363424268
- Nośnik
- książka papierowa
- Seria
- Krótkie Wprowadzenie
- Gatunek
- Historia
Opis produktu

Tajemnica Belwederu
Autor: Kurnatowski Ludwik
EAN: 9788363424268
Typ publikacji: książka
Strony: 192
Oprawa: broszurowa
Wydawca: Ciekawe Miejsca
SID: 433556
Tajemnica Belwederu
9. tom Kryminałów przedwojennej Warszawy. Historie autentyczne. Warszawa, lata przed i po I wojnie światowej. Ludwik Marian Kurnatowski był wysoko postawionym urzędnikiem policji. Po wojnie został nadkomisarzem i Zastępcą Naczelnika Urzędu Śledczego w Warszawie. Po przejściu na emeryturę opisał wybrane, najciekawsze prowadzone przez siebie sprawy kryminalne. W tej książce zapozna Czytelnika z historią tajemniczego rabunku w Belwederze, sprawą gangu ,,usypiaczy w pociągach, porachunkami mafii żydowskiej z niejakim Zielińskim oraz będzie śledził ducha, pojawiającego się wśród uli na jednej z rosyjskich pasiek. Wszystkie historie wydarzyły się naprawdę. Książka ta to unikalny przekaz spraw kryminalnych sprzed lat. Fragment książki: Opowieść, którą mam zamiar podzielić się z czytelnikiem sięga czasów bardzo dawnych, bowiem fakt opisywany miał miejsce przed dwudziestu z górą laty. Jestem głęboko przekonany, iż nikt w Polsce szczegółów tej wielce ciekawej i charakterystycznej sprawy nie zna, gdyż była ona z pewnych powodów bardzo skrzętnie ukrywana i trzymana w ścisłej tajemnicy. Jakie to były powody, dlaczego po wykryciu i ukaraniu winnych ogół się o całej aferze nie dowiedział - po dziś dzień jest to dla mnie niezrozumiałe. Przypuszczam jednak, że grały tu rolę dwa czynniki - z jednej strony władze starały się ją ukryć przed wiadomością Polaków w obawie, iż wyjdzie na jaw całe ich niedołęstwo i opieszałość, z drugiej zaś - nie chciały przeciwnikowi swemu, rewolucjonistom, dawać jeszcze jednego atutu do ręki. [...] Za dowód tego, jak zazdrośnie strzeżono tajemnicy, niech posłuży fakt, iż żadna z gazet nie zamieściła najdrobniejszej nawet wzmianki o zbrodni - pieczołowita ręka cenzora prewencyjnego skreślała wszystk
